-Na co czekacie ?! -usłyszałam krzyk.
-Lately I've been, I've been losing sleep. Dreaming about the things that we could be. But baby I've been, I've been prayin' hard. Said no more counting dollars. We'll be counting stars. Yeah, we'll be counting stars.
I see this life. Like a swinging vine. Swing my heart across the line. In my face is flashing signs. Seek it out and ya shall find. Old but I'm not that old. Young but I'm not that bold. And I don't think the world is sold. I'm just doing what we're told.
I feel something so right. Doing the wrong thing. I feel something so wrong. Doing the right thing. I couldn't lie, couldn't lie, couldn't lie. Everything that kills me makes me feel alive. - Ross oprzytomniał jako pierwszy. Skończył.
-I wanna be a billionaire so fuckin bad. Buy all of the things I never had. I wanna be on the cover of Forbes magazine. Smiling next to Oprah and the Queen.
- Easy come, easy go. That's just how you live, oh. Take, take, take it all. But you never give,
should have known you was trouble from the first kiss. Had your eyes wide open, why were they open?Gave you all I had and you tossed it into trash, you tossed it into trash, you did. To give me all your love is all. I've ever asked cause what you don't understand, is...
I'd catch a grenade for ya (yeah, yeah, yeah). Throw my hand on a blade for ya (yeah, yeah, yeah).
I'd jump in front of a train for ya ( yeah, yeah, yeah). You know I'd do anything for ya (yeah, yeah, yeah) Oh, oh. I would go through all this pain, Take a bullet straight through my brain,
yes, I would die for ya baby; But you won't do the same. -Morgan śpiewał z niesamowitym uczuciem, jakby ta piosenka była stworzona dla niego.
-Do you ever wonder. When you listen to the thunder. And your world just feels so small.
You put yourself on the line and time after time .Keep feeling inside like they don’t know you’re alive.Are you on their mind or just invisible.But I won’t let you fall. I see you through them all. And I just want to let you know.
Oh, when the lights go down in the city. You’ll be right there, shining bright. You’re a star, the sky’s the limit . And I’ll be right by your side. Oh, you know. You’re not invisible to me.
Oh, you know. You’re not gonna be invisible. -Louis urwał.
Doskonale wiedziałam co to oznacza, moja kolej, Serce waliło mi jak szalone. Nie. Nie poddam się. Nie przyjechałam tu żeby marudzić.
-Elevate a little higher. Let’s throw a party in the sky and celebrate. Elevate until we fly, yeah
Move, move your feet until you levitate. Come on, let’s elevate.Forget about your day under the Milky Way I know a place where we can go
No need to be afraid come on, I’ll demonstrate. Take you to outer space, here we go, here we go
Woah... If you wanna party. Woah... And I know you’re down. Woah... If you wanna party, you wanna party- Skończyłam.
Woah... If you wanna party. Woah... And I know you’re down. Woah... If you wanna party, you wanna party- Skończyłam.
Serce waliło mi jak szalone. Nie było odwrotu. Oczy bolały mnie od wszechobecnej ciemności. Usłyszałam powolne kroki. Czułam że nie wytrzymuje że zaraz pęknę, od nadmiaru emocji. Zaraz czy to? Wyraźnie słyszałam powolne oklaski. Ospałe, takie jakby sarkastyczne. Powoli dołączyły di nich kolejne. Kroki były coraz wyraźniejsze. Dookoła robiło się coraz jaśniej. Zobaczyłam zarysy sylwetek. Po chwili obraz zaczął się wyostrzać, Widziałam je coraz wyraźniej i wtedy zobaczyłam ich... Czterech chłopaków.... Big time rush.
Mina Louisa wyrażała wszystko, szok i niedowierzanie. Nic dziwnego w końcu to jego ukochany Boysband.
-Jesteście nieźli.- Kendall uśmiechnął się.
-Ale nieźli nie znaczy świetni - Mruknął James.
Od razu wyczułam że z nie przypadliśmy mu do gustu.
-Mam nadzieję że będzie nam się miło współpracowało. - Logan uniósł kącik ust ku górze.
-No to co? Zostały już tylko papiery i zaczynamy?
-Zaraz... Jakie papiery? - Ross jak zwykle musiał myśleć za nas wszystkich.
-Moje gratulacje właśnie przeszliście przez ostatni casting. -Carlos uniósł ręce ku górze.
- No to... Sophie West, Morgan Eduard Smith, Bruno Andrew Swiss, Ross Lucas Peter Nighter, Louis Mitchel, moje gratulacje podpisy tutaj - podał nam jakieś papiery - i brakuje nazwy.
Wszyscy momentalnie spojrzeli na mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-One sound. -mruknęłam.
-Co? - Morgan spojrzał na mnie.
- One sound. - powtórzyłam tym razem głośniej.
-Świetnie. To teraz męczące próby i świetny występ już w sobotę. - Kendall uśmiechnął się.
-Proponuję żebyśmy teraz wybrali piosenkę, a jutro zaczniemy próby i choreografię.
- Mogliby zaśpiewać "Just the way you are"
- Dla nas spoko. - Ross spojrzał na nas z miną w stylu "jedno słowo a zabiję"
-Dobra, na jutro rozpiszemy wam teksty i zrobimy coś z choreografią.
-Zaraz.. Czyli to wy będziecie nas trenować?
-Tak. Widzimy się tu jutro o ósmej. Musimy lecieć, na razie! - Kendall rzucił już wychodząc.
Spojrzeliśmy po sobie.
-Wracajmy do domu. - Morgan odwrócił się w stronę drzwi. - Idziecie?
My nadal staliśmy jak oczarowani. Jak we śnie z którego powoli się wybudzamy.
-Ta... już idziemy - Ross ruszył z miejsca.
Mina Louisa wyrażała wszystko, szok i niedowierzanie. Nic dziwnego w końcu to jego ukochany Boysband.
-Jesteście nieźli.- Kendall uśmiechnął się.
-Ale nieźli nie znaczy świetni - Mruknął James.
Od razu wyczułam że z nie przypadliśmy mu do gustu.
-Mam nadzieję że będzie nam się miło współpracowało. - Logan uniósł kącik ust ku górze.
-No to co? Zostały już tylko papiery i zaczynamy?
-Zaraz... Jakie papiery? - Ross jak zwykle musiał myśleć za nas wszystkich.
-Moje gratulacje właśnie przeszliście przez ostatni casting. -Carlos uniósł ręce ku górze.
- No to... Sophie West, Morgan Eduard Smith, Bruno Andrew Swiss, Ross Lucas Peter Nighter, Louis Mitchel, moje gratulacje podpisy tutaj - podał nam jakieś papiery - i brakuje nazwy.
Wszyscy momentalnie spojrzeli na mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-One sound. -mruknęłam.
-Co? - Morgan spojrzał na mnie.
- One sound. - powtórzyłam tym razem głośniej.
-Świetnie. To teraz męczące próby i świetny występ już w sobotę. - Kendall uśmiechnął się.
-Proponuję żebyśmy teraz wybrali piosenkę, a jutro zaczniemy próby i choreografię.
- Mogliby zaśpiewać "Just the way you are"
- Dla nas spoko. - Ross spojrzał na nas z miną w stylu "jedno słowo a zabiję"
-Dobra, na jutro rozpiszemy wam teksty i zrobimy coś z choreografią.
-Zaraz.. Czyli to wy będziecie nas trenować?
-Tak. Widzimy się tu jutro o ósmej. Musimy lecieć, na razie! - Kendall rzucił już wychodząc.
Spojrzeliśmy po sobie.
-Wracajmy do domu. - Morgan odwrócił się w stronę drzwi. - Idziecie?
My nadal staliśmy jak oczarowani. Jak we śnie z którego powoli się wybudzamy.
-Ta... już idziemy - Ross ruszył z miejsca.
* * *
Siedzieliśmy w limuzynie i powoli wracaliśmy do siebie.
-Nie wiedziałem że słuchasz Bruno Marsa. - Bruno spojrzał na Morgana.
-Nawzajem. - Morgan wpatrywał się tempo w jakiś punkt na podłodze.
- Możecie w to uwierzyć? Big Time Rush będą nas trenować. - Louis prawie skakał po kanapie.
-Jesteśmy na miejscu. - Sherman obrócił się w naszą stronę.
-Dzięki za podwózkę.
Po chwili byliśmy w mieszkaniu. Morgan od razu poszedł do siebie.
-A temu co? - Ross spojrzał za znikającą sylwetką 17-latka.
-Coś go musiało ugryźć.
-Może nie dotarło do niego jeszcze że jesteśmy w programie. - Louis wszedł do kuchni - Szybciej! Głodny jestem.
Poszliśmy za nim. Każdy z nas zjadł, to co upolował. Była 12:50- coś około. Każdy z nas poszedł do siebie. Siedziałam w pokoju przeglądając ciuchy i patrząc czego mi brakuje. Spędziłam tak prawie1,5 h. Zmęczona rzuciłam się na łóżko. I oczywiście mój stan błogiego spoczynku musiał zakłócić Bruno.
-Gramy w karty. Grasz z nami?
-Spoko, już idę.
Poszliśmy do Louisa. I doznałam kolejnego szoku. O ile w moim pokoju przeważały odcienie złota, bieli i ciemnego brązu, o tyle pokój Louisa był niebieskoczarny. Niebieskie jasne ściany i pościel, czarne meble i białe wykończenia. Z tego co do tej pory widziałam to w większości hoteli każdy pokój wyglądał tak samo, ale widać nie tu. Rozejrzałam się, Spore łóżko z baldachimem, dwie szafy, komoda, kanapa, dwa fotele, dwa podnóżki, olbrzymi mięciutki dywan, lustro, olbrzymie okno i wielki ozdobny żyrandol, jednym słowem Wow. Usiadłam na wolnym fotelu.
-A gdzie Morgan?
-Nadal się nie odzywa.
-W co gramy?
-W pokera, albo w tysiąca.
-Wolę w pokera.
Graliśmy sobie mniej więcej do 19:00. Jako że Louis nie wyrabiał z głodu poszliśmy do kuchni, co skończyło się zamówieniem pizzy.
-Myślicie że Morgan nie jest głodny? - Bruno spojrzał na nas.
-Pewnie jest.
-Ross, idź sprawdź i spróbuj go namówić żeby przyszedł.
-Dlaczego ja?
-Bo tak powiedziałem. No plis idź.
-Dobra.
Ross wziął talerz i podszedł do drzwi od pokoju.
-Morgan jesteś tam? - cisza. -Halo? Jesteś głodny? Mamy kolację. Morgan... Morgan... No plis odezwij się. Morgan! Co ty masz pięć lat? No plis... wpuszczaj mnie. Słyszysz?! Wpuszczaj mnie! Morgan... Morgan proszę... - zrozpaczony Ross oparł się o drzwi i położył głowę między kolana. - Morgan... Błagam Cię... Morgan... Zostawiam Ci talerz pod drzwiami i idę. Słyszysz?
Wróciliśmy do siebie w grobowych nastrojach. Poszłam do łazienki. I napuściłam do wanny gorącej wody. Wskoczyłam i po chwili poczułam się jak w niebie. Było gorąco, ale przyjemnie gorąco. Siedziałam tak sobie i próbowałam oczyścić umysł. Prawie mi się udało.
-Sophie! - niemiecki akcent... i wszystko jasne. - Sophie! Otwieraj te drzwi bo zaraz się posikam!
Wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamę. Rozczesałam włosy i otworzyłam drzwi. Bruno wypchnął mnie na korytarz i zamknął drzwi. Wróciłam do siebie. Wskoczyłam pod kołdrę. Zasnęłam. Obudziłam się rano koło 6:00 rano. Ubrałam się w szorty i biały top ze złotymi nadrukami. W kuchni zrobiłam chłopakom tosty i poszłam ich budzić. Miałam problem tylko z Brunem (pięć minut to chyba po niemiecku nie wstaję). No i oczywiście Morgan nie raczył nam otworzyć. Zostało nam 20 min do próby i postanowiliśmy iść bez niego.
-Nadal się nie odzywa.
-W co gramy?
-W pokera, albo w tysiąca.
-Wolę w pokera.
Graliśmy sobie mniej więcej do 19:00. Jako że Louis nie wyrabiał z głodu poszliśmy do kuchni, co skończyło się zamówieniem pizzy.
-Myślicie że Morgan nie jest głodny? - Bruno spojrzał na nas.
-Pewnie jest.
-Ross, idź sprawdź i spróbuj go namówić żeby przyszedł.
-Dlaczego ja?
-Bo tak powiedziałem. No plis idź.
-Dobra.
Ross wziął talerz i podszedł do drzwi od pokoju.
-Morgan jesteś tam? - cisza. -Halo? Jesteś głodny? Mamy kolację. Morgan... Morgan... No plis odezwij się. Morgan! Co ty masz pięć lat? No plis... wpuszczaj mnie. Słyszysz?! Wpuszczaj mnie! Morgan... Morgan proszę... - zrozpaczony Ross oparł się o drzwi i położył głowę między kolana. - Morgan... Błagam Cię... Morgan... Zostawiam Ci talerz pod drzwiami i idę. Słyszysz?
Wróciliśmy do siebie w grobowych nastrojach. Poszłam do łazienki. I napuściłam do wanny gorącej wody. Wskoczyłam i po chwili poczułam się jak w niebie. Było gorąco, ale przyjemnie gorąco. Siedziałam tak sobie i próbowałam oczyścić umysł. Prawie mi się udało.
-Sophie! - niemiecki akcent... i wszystko jasne. - Sophie! Otwieraj te drzwi bo zaraz się posikam!
Wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamę. Rozczesałam włosy i otworzyłam drzwi. Bruno wypchnął mnie na korytarz i zamknął drzwi. Wróciłam do siebie. Wskoczyłam pod kołdrę. Zasnęłam. Obudziłam się rano koło 6:00 rano. Ubrałam się w szorty i biały top ze złotymi nadrukami. W kuchni zrobiłam chłopakom tosty i poszłam ich budzić. Miałam problem tylko z Brunem (pięć minut to chyba po niemiecku nie wstaję). No i oczywiście Morgan nie raczył nam otworzyć. Zostało nam 20 min do próby i postanowiliśmy iść bez niego.
* * *
Ross otworzył drzwi i...